Aby ułatwić wprowadzenie stanu wojennego, władze przez wiele miesięcy prowadziły kampanię propagandową przeciw „Solidarności”. Chcąc zmęczyć społeczeństwo nieustannym napięciem, prowokowano liczne konflikty lokalne i ogólnokrajowe. Działanie to nazywano „taktyką odcinkowych konfrontacji”. Nie podejmowano działań na rzecz poprawy sytuacji gospodarczej, zaopatrzenie nieustanne się pogarszało. Działania te przyniosły efekt. Jesienią 1981 r. Polacy byli już zmęczeni sytuacją, poparcie dla „Solidarności” zaczęło spadać.

Milicja podczas stanu wojennego
W październiku 1981 roku, w wyniku działań Kremla, nowym I sekretarzem partii został dotychczasowy premier i minister obrony narodowej, gen. Wojciech Jaruzelski. Rozpoczął on ostatnie przygotowania do siłowej rozprawy z niezależnym ruchem związkowym. Przedłużono służbę wojskową żołnierzom powołanym jesienią 1979 roku, a w całym kraju pojawiły się wojskowe Terenowe Grupy Operacyjne. Oficjalnie miały pomagać w rozwiązywaniu lokalnych problemów, w rzeczywistości rozpoznawały sytuację. Ostatnim etapem przygotowań była prośba Jaruzelskiego o bliżej niesprecyzowane „wsparcie wojskowe”, którego przywódcy Związku Sowieckiego odmówili.
Operacja wprowadzenia stanu wojennego rozpoczęła się wieczorem 12 grudnia 1981 r. Władzę przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Po kilku godzinach zebrała się Rada Państwa, która formalnie przyjęła dekret o stanie wojennym. Nawet według komunistycznego prawa było to działania bezprawne, ponadto treść dekretu zmieniono przed opublikowaniem. Stan wojenny zawieszał wszelkie prawa obywatelskie i działalność wszystkich organizacji, poza partią komunistyczną. Wprowadzono cenzurę korespondencji (przez pierwsze 10 miesięcy skontrolowano ponad 80 milionów przesyłek!), wyłączono telefony, zamknięto granice, poruszanie się wewnątrz kraju wymagało specjalnej przepustki. Zawieszono większość mass mediów, ukazywało się tylko 16 gazet, działał jeden program telewizyjny i radiowy. Zakazano wszelkich protestów, strajków i manifestacji. Kilka tysięcy zakładów zmilitaryzowano, poddając je bezpośredniej kontroli wyznaczonych oficerów.
Stan wojenny był wielką manifestacją siły. Na ulice wyprowadzono 70 tysięcy żołnierzy i 30 tysięcy milicjantów, wyposażonych między innymi w 1750 czołgów i 1900 pojazdów pancernych. W obwieszczeniach grożono surowymi konsekwencjami za łamanie postanowień stanu wojennego, w tym karą śmierci. Już pierwszej nocy zatrzymano i internowano 3,5 tysiące osób, które następnie osadzono w specjalnych ośrodkach odosobnienia. Łącznie w całym stanie wojennym, tę formę represji zastosowano wobec 10 tysięcy osób. Wśród nich znalazło się wielu przywódców związku, na czele z Lechem Wałęsą, a także działacze innych organizacji.
Pomimo to w kolejnych dniach wybuchło co najmniej 400 strajków. Wiele z nich brutalnie pacyfikowano przy użyciu wojska, specjalnych oddziałów milicji (Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej) i czołgów. Najtragiczniejsza była pacyfikacja kopalni węgla „Wujek” w Katowicach. 16 grudnia 1981 r. przeciwko robotnikom użyto broni, zginęło 9 górników. Ostatni strajk, prowadzony pod ziemią przez górników z kopalni „Piast”, zakończył się 28 grudnia 1981 r.

Znaczki podziemnej poczty „Solidarności” z wizerunkami 9 górników zamordowanych w kopalni „Wujek”. Źródło: andrzejewski.siedlce.pl, Creative Commons CC BY-SA 3.0