Powstanie niezależnego związku zawodowego „Solidarność” stanowiło wyłom w komunistycznym monopolu władzy. Niemal natychmiast komuniści rozpoczęli przygotowania do siłowej rozprawy z wolnościowym ruchem związkowym. Bezprecedensowa fala strajków, jaka ogarnęła Polskę latem 1980 roku, zmusiła komunistów do licznych ustępstw. Podpisano umowy z protestującymi robotnikami, w wyniku których powstał Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”, W szczytowym momencie liczył on prawie 10 milionów członków.

Działały także inne niezależne od władz organizacje — Niezależne Zrzeszenie Studentów, „Solidarność” Rolników Indywidualnych, „Solidarność” Rzemieślnicza, Uczniowskie Komitety Odnowy Społecznej i inne. Poza cenzurą wydawano dwa tysiące pism i biuletynów, ukazywały się książki ukazujące prawdziwą historię Polski, przygotowywano plany reformy wszystkich dziedzin życia publicznego. Ta eksplozja wolności była nie do pogodzenia z systemem komunistycznym. Nie chcąc go zmieniać, kierownictwo Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, już w październiku 1980 roku, poleciło ministerstwom obrony i spraw wewnętrznych przygotowanie planów siłowego rozbicia „Solidarności”. W marcu 1981 r. plany były już gotowe, ostatnią wersję przygotowano przy wsparciu funkcjonariuszy KGB i oficerów sowieckiej armii. Niezależny ruch związkowy był wtedy jednak zbyt zmobilizowany, a ku niezadowoleniu Moskwy, nie wprowadzono wówczas stanu wojennego.

Tłum siedzi przy stolikach i klaszcze.

Sala obrad szczecińskiej „Solidarności”, 1980 rok. Autor: Stefan CieślakCC BY 3.0, via Wikimedia Commons

 

Kliknij „Rozwiń” i przeczytaj więcej o stanie wojennym
ROZWIŃZwiń

Aby ułatwić wprowadzenie stanu wojennego, władze przez wiele miesięcy prowadziły kampanię propagandową przeciw „Solidarności”. Chcąc zmęczyć społeczeństwo nieustannym napięciem, prowokowano liczne konflikty lokalne i ogólnokrajowe. Działanie to nazywano „taktyką odcinkowych konfrontacji”. Nie podejmowano działań na rzecz poprawy sytuacji gospodarczej, zaopatrzenie nieustanne się pogarszało. Działania te przyniosły efekt. Jesienią 1981 r. Polacy byli już zmęczeni sytuacją, poparcie dla „Solidarności” zaczęło spadać.

Po lewej stronie grupa milicjantów uzbrojonych w broń maszynową, jadąca furgonetką. Po prawej ulotka Solidarności z napisem "Nei bój się wrony - to ona boi się NAS. Wałęsa wytrwał, a ty?".

Milicja podczas stanu wojennego

W październiku 1981 roku, w wyniku działań Kremla, nowym I sekretarzem partii został dotychczasowy premier i minister obrony narodowej, gen. Wojciech Jaruzelski. Rozpoczął on ostatnie przygotowania do siłowej rozprawy z niezależnym ruchem związkowym. Przedłużono służbę wojskową żołnierzom powołanym jesienią 1979 roku, a w całym kraju pojawiły się wojskowe Terenowe Grupy Operacyjne. Oficjalnie miały pomagać w rozwiązywaniu lokalnych problemów, w rzeczywistości rozpoznawały sytuację. Ostatnim etapem przygotowań była prośba Jaruzelskiego o bliżej niesprecyzowane „wsparcie wojskowe”, którego przywódcy Związku Sowieckiego odmówili.

Operacja wprowadzenia stanu wojennego rozpoczęła się wieczorem 12 grudnia 1981 r. Władzę przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Po kilku godzinach zebrała się Rada Państwa, która formalnie przyjęła dekret o stanie wojennym. Nawet według komunistycznego prawa było to działania bezprawne, ponadto treść dekretu zmieniono przed opublikowaniem. Stan wojenny zawieszał wszelkie prawa obywatelskie i działalność wszystkich organizacji, poza partią komunistyczną. Wprowadzono cenzurę korespondencji (przez pierwsze 10 miesięcy skontrolowano ponad 80 milionów przesyłek!), wyłączono telefony, zamknięto granice, poruszanie się wewnątrz kraju wymagało specjalnej przepustki. Zawieszono większość mass mediów, ukazywało się tylko 16 gazet, działał jeden program telewizyjny i radiowy. Zakazano wszelkich protestów, strajków i manifestacji. Kilka tysięcy zakładów zmilitaryzowano, poddając je bezpośredniej kontroli wyznaczonych oficerów.

Stan wojenny był wielką manifestacją siły. Na ulice wyprowadzono 70 tysięcy żołnierzy i 30 tysięcy milicjantów, wyposażonych między innymi w 1750 czołgów i 1900 pojazdów pancernych. W obwieszczeniach grożono surowymi konsekwencjami za łamanie postanowień stanu wojennego, w tym karą śmierci. Już pierwszej nocy zatrzymano i internowano 3,5 tysiące osób, które następnie osadzono w specjalnych ośrodkach odosobnienia. Łącznie w całym stanie wojennym, tę formę represji zastosowano wobec 10 tysięcy osób. Wśród nich znalazło się wielu przywódców związku, na czele z Lechem Wałęsą, a także działacze innych organizacji.

Pomimo to w kolejnych dniach wybuchło co najmniej 400 strajków. Wiele z nich brutalnie pacyfikowano przy użyciu wojska, specjalnych oddziałów milicji (Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej) i czołgów. Najtragiczniejsza była pacyfikacja kopalni węgla „Wujek” w Katowicach. 16 grudnia 1981 r. przeciwko robotnikom użyto broni, zginęło 9 górników. Ostatni strajk, prowadzony pod ziemią przez górników z kopalni „Piast”, zakończył się 28 grudnia 1981 r.

 

Znaczki podziemnej poczty „Solidarności” z wizerunkami 9 górników zamordowanych w kopalni „Wujek”. Źródło: andrzejewski.siedlce.pl, Creative Commons CC BY-SA 3.0

 

 

Już w grudniu 1981 r. miały miejsce pierwsze procesy organizatorów protestów, osób kolportujących ulotki itp. Zapadały surowe wyroki, do 10 lat więzienia. Do końca stanu wojennego osądzono ponad 11 tysięcy osób, z czasem wyroki stały się nieco niższe. Wielokrotnie więcej osób zostało skazanych na kary grzywny i aresztu przez kolegia do spraw wykroczeń. Najpowszechniejszą represją były zwolnienia z pracy, które objęły dziesiątki tysięcy osób. W wielu środowiskach, m.in. w oświacie i mediach, przeprowadzono masowe czystki.

„Solidarności” nie udało się jednak zniszczyć. Zaczęła ona działać w podziemiu — powstawały konspiracyjne struktury zakładowe, lokalne i regionalne. 22 kwietnia 1981 r. powołano ogólnopolską Tymczasową Komisję Koordynacyjną NSZZ „Solidarność”. Poza strukturami związkowymi działały też grupy młodzieżowe, studenckie, polityczne itp. Prowadzono spory o taktykę działania i formy oporu. W efekcie nasilających się różnic, w czerwcu 1982 roku, we Wrocławiu powstała radykalna Solidarność Walcząca, która wkrótce przybrała charakter ogólnopolski.

 

Kliknij „Rozwiń” i przeczytaj więcej o stanie wojennym
ROZWIŃZwiń
Pięciu mężczyzn biegnie, niosąc rannego kolegę.

31 sierpnia 1981 roku, milicjanci otworzyli ogień do demonstrantów w Lubinie, zabijając 3 osoby, w tym niesionego przez demonstrantów, zmarłego w wyniku rany 5 dni później, elektryka Michała Adamowicza. Autor: Krzysztof Raczkowiak, Źródło: IPN 

Opór wobec stanu wojennego przybierał różne formy. Malowano napisy na murach, do ubrań przypinano oporniki. Aktorzy bojkotowali telewizję. Struktury podziemne organizowały strajki, ale z uwagi na kolejne represje ich liczba malała z miesiąca na miesiąc. Ukazywały się pisma podziemne, ulotki, broszury i książki. W kwietniu 1982 r. pierwszą audycję nadało podziemne Radio Solidarność. Wkrótce podziemne rozgłośnie pojawiły się też w innych miastach. Rozwijała się niezależna kultura, oświata i nauka. Wsparcia tym działaniom udzielał Kościół.

Podziemna Solidarność oferowała władzom gotowość do dialogu i ustępstw. Oferta ta nie spotkała się z żadną reakcją. W takiej sytuacji struktury podziemne wezwały do demonstracji ulicznych w drugą rocznicę podpisania porozumień 31 sierpnia 1982 r. Odbyły się one w 66 miastach. W Lubinie milicjanci zastrzelili 3 osoby, w innych miastach zginęło kolejnych pięć. Tysiące osób zatrzymano, wiele skazano.

Wkrótce potem, 8 października 1982 r. władze zdecydowały się ostatecznie zdelegalizować „Solidarność” (dotąd była ona tylko „zawieszona”). W efekcie wybuchły spontaniczne strajki i demonstracje, które jednak stłumiono. Podziemne władze związku wezwały do strajku generalnego, ale jego termin wyznaczyły dopiero na 10 listopada. Dało to władzom czas na przygotowanie się, uwięzienie i karne powołanie do wojska wielu działaczy, rozbicie licznych struktur podziemia. Strajk zakończył się porażką „Solidarności” — wzięły w nim udział zaledwie pojedyncze zakłady.

Przekonane o swoim zwycięstwie komunistyczne władze, pod koniec 1982 r. zawiesiły stan wojenny. Kolejnym znakiem „normalizacji” sytuacji miała być druga pielgrzymka Jana Pawła II do ojczyzny w czerwcu 1983 r. Tymczasem w jej trakcie doszło do manifestacji na rzecz „Solidarności”, papież spotkał się też z Wałęsą, w ten sposób udzielając poparcia związkowi.

Oficjalnie stan wojenny zniesiono 22 lipca 1983 r. Jednocześnie jednak przyjęto specjalne regulacje prawne, przedłużające wiele represyjnych przepisów na kolejne lata. W odczuciu wielu osób stan wojenny tak naprawdę trwał aż do przemian w 1989 roku.

Tłum ludzi otacza trumnę.

Pogrzeb 19-letniego ucznia i poety Grzegorza Przemyka, zamordowanego przez milicjantów w maju 1983 r. Źródło: Polskie Miesiące/IPN

Stan wojenny przyniósł Polakom represje, które dotknęły setki tysięcy osób. W wyniku pacyfikacji strajków i demonstracji, a także morderstw dokonywanych przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, zginęło co najmniej 56 osób. Kryzys gospodarczy przybrał formę permanentną. Na skutek gigantycznej podwyżki cen, wartość płac realnych spadła o 1/3. Z Polski wyemigrowało w sumie około miliona osób. Były też straty trudno wymierne. Zniszczono wielką nadzieję i entuzjazm, który towarzyszył ruchowi „Solidarności”, a także chęć działania dla dobra wspólnego, która rodziła w latach 1980-1981 społeczeństwo obywatelskie.

Udostępnij: