Poznań ’56

Okres stalinowski przyniósł Polakom nie tylko masowe prześladowania, ale i nędzę. Przejawy niezadowolenia szybko pacyfikował aparat bezpieczeństwa. Wiosną 1956 roku struktury władzy znajdowały się już w kryzysie. Ostatecznie powszechne niezadowolenie eksplodowało tego samego roku w Poznaniu.

Śmierć Stalina początkowo nie przyniosła Polakom poprawy sytuacji. Zaostrzono walkę z Kościołem katolickim, podjęto kolejną próbę przyspieszenia kolektywizacji rolnictwa. Naśladując sowieckie rozwiązania, wprowadzono co prawda „kolektywne kierownictwo”, czy zlikwidowano Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, ale w praktyce niewiele to zmieniło. Pierwsze oznaki „odwilży” w kulturze pojawiły się dopiero w 1955 r.

 

Kliknij „Rozwiń” i przeczytaj więcej o Poznaniu ’56
ROZWIŃZwiń

Uczestnicy demonstracji sfotografowani ukrytą kamerą przez funkcjonariusza UB. Źródło: IPN

Przełomem okazał się „tajny referat” wygłoszony przez Nikitę Chruszczowa podczas XX zjazdu KPZS w lutym 1956 r. Został on przetłumaczony i wydrukowany w formie broszury. Odczytywano ją na otwartych zebraniach partyjnych, a sam tekst zaczął wkrótce krążyć w odpisach. Potępienie kultu jednostki i niektórych zbrodni Stalina ośmielało do poruszania innych kwestii. Podczas zebrań pytano nie tylko o trudne warunki życia, ale także o sprawy polityczne — brak sowieckiej pomocy dla powstania warszawskiego, uwięzienie prymasa Stefana Wyszyńskiego czy sprawę Katynia i innych sowieckich zbrodni. Na wsi podważano sens kolektywizacji, a w fabrykach kwestionowano „wyścig pracy”.

Kryzys systemu pogłębiła śmierć lidera PZPR Bolesława Bieruta, który nie powrócił z obrad XX zjazdu. W partii stopniowo rysował się podział na zwolenników ograniczonych zmian i ich przeciwników. Tymczasem na czele partii stanął Edward Ochab, wspierany przez Moskwę. Ferment ogarnął komunistyczny Związek Młodzieży Polskiej. Wielu jej działaczy było wstrząśniętych ujawnieniem zbrodni Stalina, w którego kulcie byli wychowywani. Także w prasie uwidaczniały się zmiany, coraz częściej publikowano krytyczne artykuły.

W celu uspokojenia nastrojów, kierownictwo partii zdecydowało się przeprowadzić kilka zmian personalnych, usuwając osoby symbolizujące „błędy i wypaczenia” okresu stalinowskiego. Jednakże jedynym realnym gestem było ogłoszenie w maju 1956 roku amnestii, która objęła także część więźniów politycznych.

Działania te nie uspokoiły nastrojów. Ludzie coraz śmielej domagali się zmian i występowali przeciw niesprawiedliwości. W poznańskich zakładach im. Stalina do powszechnych bolączek (braki w zaopatrzeniu, wysokie normy, zła organizacja pracy) doszła sprawa naliczenia robotnikom zbyt wysokiego podatku. Rozmowy z dyrekcją fabryki, jak również z ministerstwem, nie przyniosły rezultatu. W tej sytuacji postanowiono zorganizować protest, którego władze nie będą mogły zignorować. Dla wzmocnienia efektu nawiązano kontakt z przedstawicielami niektórych innych przedsiębiorstw.

28 czerwca 1956 roku, tuż po godzinie 6 rano, pracownicy zakładów im. Stalina rozpoczęli przemarsz do centrum miasta. Po drodze dołączyły do nich załogi innych fabryk, a także tysiące mieszkańców. Wznoszono okrzyki „My chcemy chleba”, „Jesteśmy głodni”, „Żądamy podwyżki płac”, „Chcemy żyć jak ludzie”. Próby rozmów, podjęte przez przedstawicieli lokalnych władz, zakończyły się niepowodzeniem. Demonstranci, których liczba wzrosła do ok. 100 tysięcy, domagali się przyjazdu na rozmowy premiera Józefa Cyrankiewicza. Zajęto gmachy Miejskiej Rady Narodowej i Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Zrzucono czerwone flagi, wywieszono własne transparenty.

Tłum niosący transparent z napisem "Żądamy obniżki cen, chcemy żyć!"

Jeden z transparentów niesionych w tłumie. Źródło: IPN

Wraz z rosnącym poczuciem siły, radykalizowały się nastroje. Pojawiły się hasła o otwarcie politycznym charakterze: domagano się wolnych wyborów, uwolnienia prymasa Wyszyńskiego, powrotu nauczania religii do szkół. Śpiewano pieśni patriotyczne i religijne. Nastroje dodatkowo wzburzyła pogłoska o aresztowaniu delegatów robotników. Nad sytuacją nie byli w stanie zapanować biernie zachowujący się milicjanci.

Część demonstrantów postanowiła uwolnić rzekomych aresztowanych. Tłum zajął więzienie przy ul. Młyńskiej, uwolniono więźniów (w większości kryminalnych), spalono akta więzienne i sądowe. Co najważniejsze w więzieniu demonstranci zdobyli kilkadziesiąt sztuk broni. Wraz z bronią odebraną milicjantom i elewom miejscowej szkoły oficerskiej wojsk pancernych, posłużyła ona do ataku na budynek Urzędu Bezpieczeństwa. Funkcjonariusze UB jako jedyni stawili opór, wokół gmachu rozgorzały walki, padły pierwsze ofiary, w tym trzynastoletni Romek Strzałkowski.

 

 

 

Kliknij „Rozwiń” i przeczytaj więcej o Poznaniu ’56
ROZWIŃZwiń
Kamienny pomnik przedstawia dwa krzyże i orła, na których widnieją daty: 1956, 1968, 1970, 1976, 1980 i 1981. Na orle znajduje się napis "O Boga, za wolność, prawo i chleb, 1956"

Pomnik Poznańskiego Czerwca 1956. Źródło: Radomil talkCC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

W momencie wybuchu walk demonstracja zmieniła się w lokalne powstanie. Oddały to również kolejne hasła o niepodległościowym i antysowieckim charakterze: „Chcemy wolnej Polski”, „Precz z Rosjanami”, „Precz z Moskalami”. Demonstranci zniszczyli urządzenia zagłuszające, które utrudniały słuchanie zachodnich rozgłośni. Uczestnicy walk byli przekonani, że podobne wystąpienia mają miejsce w całej Polsce.

Jeszcze przed rozpoczęciem starć, komunistyczne władze podjęły decyzję o użyciu wojska. Jednostkami pacyfikującymi dowodził sowiecki generał Stanisław Popławski. Użyto blisko 10 tysięcy żołnierzy, wyposażonych m.in. w 359 czołgów i 31 dział pancernych. Walki toczyły się do godzin rannych 29 czerwca, wystrzelono aż 180 tysięcy sztuk amunicji. Zginęło 58 osób, kilkaset odniosło rany.

W spacyfikowanym mieście pojawił się premier Cyrankiewicz, który w transmitowanym przez radio przemówieniu zapowiedział, że „każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie”. Rzeczywiście trwały już wówczas masowe represje — zatrzymano ok. 750 osób, które poddawano brutalnym przesłuchaniom. Co trzecia z nich została aresztowana, przygotowywano pokazowe procesy. Ostatecznie odbyły się tylko trzy z nich, pozostałe odwołano w obliczu kolejnych zmian politycznych.

Krwawa rozprawa z demonstrantami wywołała oburzenie w całym kraju. W dziesiątkach miejscowości pojawiały się ulotki i napisy na murach, wyrażające solidarność z mieszkańcami Poznania. Domagano się ukarania sprawców masakry. Robotnicy w fabrykach coraz odważniej podnosili swoje żądania, czasem grożąc przedstawicielom władz organizacją „drugiego Poznania”. Chłopi śmielej występowali ze spółdzielni produkcyjnych.

Utrzymujące się napięcie ostatecznie doprowadziło do głębokich zmian jesienią 1956 r. Nowy przywódca PZPR, Władysław Gomułka, w swoim przemówieniu zrehabilitował uczestników protestu. Pod naciskiem społeczeństwa zdecydował się także spełnić niektóre z poznańskich postulatów: uwolniono prymasa Wyszyńskiego, odwołano z funkcji ministra obrony sowieckiego marszałka Konstantego Rokossowskiego, zapowiedziano poprawę warunków życia.

Z czasem jednak komunistyczne władze zaczęły wycofywać się z ustępstw. Spotkało to także pamięć o Poznańskim Czerwcu — z roku na rok ograniczano możliwość wspominania tragicznych wydarzeń, by w końcu objąć je przymusowym zapomnieniem. Pamięć o wydarzeniach z czerwca 1956 r. przywróciła dopiero „Solidarność”. 28 czerwca 1981 roku w centrum Poznania odsłonięto pomnik w formie dwu krzyży, przypominający daty kolejnych masowych protestów — 1968, 1970, 1976 i 1980.

Udostępnij: