Obława augustowska obejmowała obszar kilku tysięcy kilometrów kwadratowych, uczestniczyły w niej dziesiątki tysięcy żołnierzy i funkcjonariuszy. Pomiędzy 12 a 19 lipca zatrzymano ponad 7 tysięcy osób. Przeczesywano całe miejscowości, jak również obszary leśne. Wykorzystywano wcześniej przygotowane listy z nazwiskami podejrzanych o przynależność do Armii Krajowej, jednak zatrzymywano też przypadkowe osoby. Zatrzymanych przesłuchiwano, w efekcie „filtracji” większość zwolniono. Jak wiemy z jednego z nielicznych dostępnych dokumentów NKWD, do 20 lipca aresztowano 592 osoby. Ponieważ mniejszą grupę przesłuchano później, a także na mniejszą skalę kontynuowano zatrzymania w ostatniej dekadzie lipca, łączną liczbę uwięzionych szacuje się na ok. 750. Wśród nich znalazło się 27 kobiet, kilkunastu nieletnich, a w kilku wypadkach całe lub niemal całe rodziny.
Wszystkich wywieziono w kierunku wschodnim i od tej pory słuch o nich zaginął. Wkrótce rodziny zaczęły poszukiwania, początkowo wspierane przez lokalne władze. Sądzono, że tak jak to było podczas pierwszej okupacji sowieckiej (1939-1941) i ówcześnie w innych regionach Polski, aresztowanych wywieziono do pracy przymusowej w obozach Gułagu. Dopiero z czasem, gdy nie pojawiły się żadne informacje o kimkolwiek z kilkuset zaginionych, zaczęto dopuszczać do siebie myśl, że zostali oni zamordowani.

Front legitymacji funkcjonariusza Smiersz
Do dziś nie znamy ani miejsca, ani dokładnego czasu popełnienia zbrodni. Istnieje jednak niepodważalny dowód masowego mordu. 21 lipca szef sowieckiego kontrwywiadu „Smiersz” wysłał telegram do Ławrentija Berii. Informował w nim o dotychczasowych działaniach, a w odniesieniu do wspomnianej grupy aresztowanych proponował: „Wszystkich ujawnionych bandytów, w liczbie 592, zlikwidować”. Operację przeprowadzić miały struktury „Smiersz” 3 Frontu Białoruskiego. Niestety jest to ostatni znany dokument w tej sprawie.
Przez lata losy ofiar obławy augustowskiej były tematem tabu. Dopiero odkrycie w 1987 r. masowego grobu w pobliżu Gib (później okazało się, że pochowano w nim żołnierzy niemieckich) zmobilizowało lokalną społeczność do upomnienia się o swoich bliskich. Powstał Obywatelski Komitet Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 r. O sprawie szeroko pisała podziemna prasa.
Po upadku systemu komunistycznego nie nastąpił istotny przełom. Mimo iż Związek Sowiecki, a później Rosja, przyznały się do wielu zbrodni z tego okresu, nigdy nie wspomniano o ofiarach zbrodni augustowskiej. W 1990 r. wszczęto w tej sprawie śledztwo, zostało ono jednak wkrótce zawieszone. Dopiero po powstaniu Instytutu Pamięci Narodowej podjęto je na nowo. Niestety, mimo zebrania zeznań wielu świadków, sprawdzenia dziesiątków potencjalnych miejsc ukrycia szczątków ofiar, ekspertyz opartych o zdjęcia lotnicze i satelitarne, do dziś nie odnaleziono miejsca zbrodni. Wszystko wskazuje na to, że znajduje się ono poza granicami Polski.

Krzyż poświęcony ofiarom obławy augustowskiej. Źródło: Witia, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons