Sytuacja gospodarcza komunistycznej Polski w drugiej połowie lat 60. systematycznie się pogarszała. Rozwiązaniem miała być reforma, której kluczową częścią była podwyżka cen. Ostatnie lata rządów Władysława Gomułki naznaczone były kolejnymi wstrząsami społecznymi. W 1966 r. doszło do szczytowego momentu w konflikcie władzy z Kościołem katolickim. Polem starcia były obchody millenium chrztu Polski lub też, jak chciała oficjalna propaganda, tysiąclecia państwa polskiego. Dwa lata później na ulice miast wyszli młodzi ludzie, a strajki objęły prawie wszystkie uczelnie. Domagano się wolności słowa i zaprzestania represji. W 1970 r. przyszedł czas na protest robotników.

Zgodnie z oficjalnymi statystykami produkcja przemysłowa nieustannie rosła. Oficjalne dane nie przekładały się jednak na poziom życia, a wręcz przeciwnie, powszechnie odczuwano jego obniżenie. Coraz częściej brakowało podstawowych produktów. Sytuacji ludności nie poprawiła też podwyżka cen mięsa i jego przetworów z listopada 1967 r. Celem przygotowanej w 1970 r. reformy było zwiększenie wydajności pracy, a także rozwój wybranych gałęzi przemysłu. Kluczowym elementem była jednak podwyżka cen, która miała ograniczyć spożycie żywności i przynieść oszczędności budżetowe.

 

Hasło głosi: "Zrównać płace członków KCPZPR ze średnią robotników".

Jedno z haseł szczecińskich robotników, wymalowane na murze w 1970 roku, lub w styczniu 1971. Źródło: Polskie miesiące/IPN

 

Kliknij „Rozwiń” i przeczytaj więcej o grudniowej masakrze
ROZWIŃZwiń
Helikopter krąży nad płonącym budynkiem.

Płonący Komitet Wojewódzki PZPR, Gdańsk 15 grudnia 1970 r. Źródło: Polskie miesiące/IPN

7 grudnia 1970 r. podpisano układ o normalizacji stosunków między PRL a RFN, w którym Niemcy uznały polską granicę zachodnią. Być może władze uznały, że ten niewątpliwy sukces rządu załagodzi Polakom skutki podwyżki. Mimo to na wszelki wypadek władza zmobilizowała wojsko, milicję i Służbę Bezpieczeństwa. Podwyżkę ogłoszono 12 grudnia, najpierw informując członków partii komunistycznej na specjalnych zebraniach. Wiele z nich miało burzliwy przebieg, powszechnie podawano w wątpliwość uzasadnienie zmiany cen. Była to zapowiedź kolejnych protestów. Oburzenie wzbudziła nie tylko sama podwyżka, lecz także fakt, że wprowadzono ją wkrótce przed świętami Bożego Narodzenia.

W poniedziałek 14 grudnia wybuchły pierwsze strajki. Najważniejszy był protest w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Stoczniowcy demonstrowali na ulicach miasta, doszło wtedy do pierwszych starć z milicją. Następnego dnia, na posiedzeniu Biura Politycznego Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Gomułka wydał polecenie użycia broni. Rozkaz wykonano już po kilku godzinach. W Gdańsku demonstranci podpalili budynek Komitetu Wojewódzkiego partii, wtedy też padły strzały. Zginęło siedem osób, dziesiątki raniono. 16 grudnia, gdy robotnicy po raz kolejny chcieli opuścić stocznię, powitały ich salwy. Padły kolejne ofiary. Tymczasem strajk rozszerzał się na kolejne zakłady i miasta. Warto zwrócić uwagę na Gdynię, gdzie 15 grudnia również doszło do burzliwej demonstracji. Przedstawiciel lokalnych władz zaprosił jednak delegację robotników na rozmowę, co rozładowało sytuację. Przykład ten pokazuje, że pokojowe rozwiązanie było możliwe. Niestety członków wyłonionego do rozmów Głównego Komitetu Strajkowego Miasta Gdyni aresztowano jeszcze tej samej nocy.

Na ulicy widać dym, ludzi i płonące samochody.

Walki na ulicach Gdańska, 15 grudnia 1970 r. Źródło: IPN

Do strajków i demonstracji dochodziło także w innych regionach kraju. Przez trzy dni demonstrowano w Krakowie, do manifestacji doszło także w Białymstoku i Wałbrzychu. Najważniejszym centrum strajkowym, poza Gdańskiem i Gdynią, stał się Szczecin, kolejny ośrodek przemysłu stoczniowego. Władze stopniowo traciły kontrolę nad sytuacją, najprawdopodobniej dlatego zdecydowano się na eskalację siły.

 

Tłum idzie z polskimi flagami, niosąc na drzwiach zabitego mężczyznę.

Demonstranci niosą ulicami miasta ciało zabitego Zbigniewa Godlewskiego. Ta scena stała się kanwą słynnej Ballady o Janku Wiśniewskim. Gdynia 17 grudnia 1970. Źródło: IPN

17 grudnia 1970 r. przeszedł do historii jako Czarny Czwartek. Wczesnym rankiem robotnicy, odpowiadając na apel przedstawiciela miejscowych władz, udali się do pracy, między innymi do Stoczni im. Komuny Paryskiej. Tymczasem wojsko otrzymało rozkaz niedopuszczenia ich do zakładu. Gdy stoczniowcy podeszli bliżej, oddano do nich salwy z broni maszynowej. W ten sposób rozpoczęły się wielogodzinne walki uliczne. Tego dnia w Gdyni łącznie zabito 17 osób.

 

 

 

Kliknij „Rozwiń” i przeczytaj więcej o grudniowej masakrze
ROZWIŃZwiń

Tego samego dnia doszło do masowych demonstracji w Szczecinie, gdzie podpalono gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Na skutek użycia broni przez milicję i wojsko zginęło 16 osób. Wśród nich znalazła się szesnastoletnia dziewczyna, która po powrocie ze szkoły obserwowała demonstrację przez okno. Łącznie w Gdańsku, Gdyni, Elblągu i Szczecinie, w ciągu trzech dni, zginęło 45 osób, a 1165 raniono. To są jednak dane oficjalne, zapewne zaniżone. Prawdopodobnie wielu rannych nie zgłosiło się do szpitali w obawie przed represjami. W całym kraju użyto 70 tysięcy milicjantów i żołnierzy oraz 1700 czołgów i 1750 transporterów opancerzonych.

Spalone samochody milicji. Źródło: Polskie miesiące/IPN

Krwawa masakra przesądziła o losie Gomułki. W partii uaktywniła się grupa jego przeciwników, która uzyskała zgodę Moskwy na zmianę I sekretarza. Sowieci zaakceptowali także kandydata — był nim Edward Gierek, lider regionalnych struktur partyjnych na Śląsku. Gomułkę skłoniono do dymisji, a 20 grudnia oficjalnie wybrano Gierka.

Zmiana przywódcy partii komunistycznej nie uspokoiła jednak nastrojów. W całym kraju pojawiały się ulotki i napisy na murach, powszechnie żądano ukarania winnych masakry. W styczniu 1971 r. ponownie wybuchły strajki. Protest w Gdańsku i Szczecinie został przerwany po bezprecedensowym spotkaniu robotników z Gierkiem. Strajki w innych regionach kraju trwały jednak nadal. W lutym, w wielkim ośrodku przemysłu włókienniczego w Łodzi (zdominowanym przez kobiety), wybuchł strajk generalny. Robotnice nie dały się przekonać obietnicami nowego premiera Piotra Jaroszewicza. Ostatecznie komuniści zostali zmuszeni do wycofania się z grudniowej podwyżki cen.

 

 

Udostępnij: